O książce
Saga o świecie, który znikał powoli...
Ostróda, 1909 rok. Na dworcu towarowym ginie robotnik pod ciężarem dzwonu. Jego córka Lotte stoi kilka kroków dalej i patrzy. Tego samego roku umiera szewski majster Paul Nagraba, a jego syn Franz przejmuje warsztat przy Kościelnej. Dwoje osieroceń, dwa domy przy tej samej ulicy — i tak zaczyna się ta historia.
Lotte i Franz pobiorą się i będą się kochać — on katolik, ona ewangeliczka, oboje Prusacy w tym specyficznym sensie, który nie pytał o krew, tylko o uczciwość i pracę. Ale Lotte jest chora i umiera krótko po urodzeniu córki. Przy łóżku czuwa Stefa Kordalska — drobna Polka z Węgradów, która przyszła do sklepu pani Schneider po melisę, bo nie mogła spać, i została na całe życie.
Stefa i Franz stworzą rodzinę — nieślubną w oczach urzędów, ślubu udzieli im stary ksiądz w bocznej kaplicy podczas odpustu w Lipach, za przysługę winną pani Schneider. Urodzi się Karl. Zginie w epidemii córeczka Monika. Franz wróci z I wojny zmieniony. Za zamurowaną cegłą w warsztacie odkryją receptariusz aptekarza Hoffmanna z 1786 roku — i będą go strzec przez kolejne dekady jak czegoś, czego nie wolno stracić.
Powieść rozgrywa się na przestrzeni trzydziestu sześciu lat i siedmiu części. Każda jest inną Ostródą: miasto w czasach cesarstwa i miasto w hiperinflacji, miasto Republiki Weimarskiej i miasto brunatnych mundurów, miasto w cieniu frontu wschodniego i miasto w ogniu 1945 roku. Przez wszystkie te Ostródy autor prowadzi nas blisko — nie przez kroniki i daty, lecz przez konkretne dłonie, zapachy i chwile wahania przed progiem.
Obok Stefy i Franza żyją ludzie, których losy splatają się z ich domem przy Kościelnej: Emma Schweig — pierwsza miłość Franza, żona partyjnego dygnitarza, która w rozmowach przy nocnej świecy powoli odnajduje wiarę utraconą w młodości; Wilhelm Klatt — postać, w której cynizm i oportunizm dojrzewają konsekwentnie przez wszystkie reżimy; żydowski szewc Guttraun, który przed wyjazdem do Palestyny powierza Stefie ocaloną z ognia księgę ostródzkiej gminy; Anna Sobotka — kobieta, która da Stefie schronienie i dom i zakocha się we francuskim jeńcu, Pierre’u Marchandzie; i Helene Lüdke, elegancka córka królewieckiego oficera wyższej rangi, przy której Karl Nagraba roztrwoni swój niezwykły umysł.
To powieść o tożsamości — pruskiej, polskiej, niemieckiej, żydowskiej — w miejscu, gdzie te kategorie przez wieki nakładały się na siebie i nie dały się rozplątać. O wierze, która nie jest ozdobą, lecz sposobem istnienia. O miłości, która trwa nie dlatego, że jest czysta, ale dlatego, że wytrzymuje ciężar winy i przebaczenia. I o końcu pewnego świata — nie nagłym, lecz stopniowym, prowadzonym przez drobne ustępstwa, milczenia i anonimowe donosy, aż do tej jednej zimy, gdy nie został z niego kamień na kamieniu.
Religia nie jest w tej powieści tłem — jest materią, z której zbudowane są postacie. Franz i Lotte różnią się wyznaniem, ale modlą się pod tym samym dachem i czytają przy piecu tych samych XIV-wiecznych mistyków: Eckharta, Taulera, Suzo. Ich wiara nie jest demonstracyjna — objawia się w tym, jak znoszą stratę, jak milczą, jak przebaczają. Pani Schneider, matka Lotte, całe życie żyje słowami z „O naśladowaniu Chrystusa” i nigdy nie mówi o nich głośno. Lotte umiera, ściskając medalik z Matką Boską Częstochowską — prezent od katolickiego męża. Karl jako młody fizyk odrzuca wiarę, bo nie poddaje się pomiarowi; pod koniec życia, w okopie, wraca do niej inną drogą. Emma Schweig przez dekady żyje bez Boga i odkrywa Go dopiero w nocnych rozmowach ze Stefą — nie przez argument, lecz przez obecność drugiego człowieka. Wiara ukazana jest jako coś, co można utracić i odzyskać, co różni ludzi i ich łączy, co nie chroni przed cierpieniem, ale pozwala je nieść.
W upadającej krainie to wielopokoleniowa saga rozgrywająca się w Ostródzie — mieście na południu byłych Prus Wschodnich — na przestrzeni lat 1909–1945. Powieść opowiada o losach rodziny Nagrabów i ich otoczenia na tle kolejnych kataklizmów: I wojny światowej, upadku cesarstwa, hiperinflacji, narodzin i upadku III Rzeszy oraz sowieckiego oblężenia Prus Wschodnich. Tytułowa „kraina” to nie tylko geograficzna Ostróda, ale cały świat pruskiej prowincji — rzemieślnicy, sklepikarze, urzędnicy — który w 1945 roku przestaje istnieć. Powieść została poświęcona przodkom autora pochodzącym z Prus Wschodnich.
To powieść historyczna napisana językiem intymności — jej centrum stanowi zawsze konkretna dłoń, konkretny zapach, konkretna chwila wahania przed progiem. Pytania, które zadaje, nie mają łatwych odpowiedzi: gdzie kończy się konformizm, a zaczyna współudział? Co znaczy trwać przy swoim miejscu, gdy samo miejsce ulega przekształceniu? Czym jest tożsamość, gdy znika kraj, w którym człowiek dorastał? Książka jest próbą uratowania od zapomnienia świata, który zniknął w ciągu jednej zimy.
