Z ratusza zrywali godło cesarskie. Franz stał i patrzył, jak spada. „Cesarz odszedł. I ten świat razem z nim."
W Wilczej Jamie wszyscy wiedzieli, że Klatta nie należy upokarzać. Klatt siadał pod oknem, trochę na uboczu, i patrzył na ulicę.
„Ich bin ein Preuße, will ein Preuße sein” — myślał, że po powrocie wszystko będzie takie samo. Cesarz, mundur, praca, porządek.
Stefa wstawała przed piątą. Pod mleczarnią stało już kilkadziesiąt osób — w ciszy, z bańkami przy nogach, licząc w myślach pieniądze, które wczoraj jeszcze wystarczały.
Za litr mleka żądano miliarda. Potem trzech bilionów. Stefa przestała liczyć — podawała cały dzienny zarobek Franza i patrzyła, czy starczy.
Karl dostał tornister od pani Schneider. „Pan nauczyciel mówi, że liczę szybciej niż on!" — krzyczał po pierwszych tygodniach szkoły.
Doktor Deppner był uczonym, pani Schneider obserwatorem. Karl patrzył na nich oboje i uczył się, że te same dwadzieścia gramów może znaczyć coś zupełnie innego.
Codziennie po lekcjach chodził nad jezioro. Nie mówił dlaczego.
Dyrektor gimnazjum powiedział, patrząc znad pince-nez: „Państwa syn ma zdolności, których tu nie rozwiniemy. Powinien uczyć się dalej. Najlepiej w Królewcu."